Ludu mój!

Autor: Ludwig van Goth, Gatunek: Poezja, Dodano: 29 listopada 2015, 00:38:25

Aniele Boży, ludu mój,
Ty przy mnie nie stoisz,
Ty mnie unikasz,
Udajesz, że znikam,
Ty się mnie boisz.
Jestem twym gojem,
Heretykiem, niepoprawnym.
Dla ciebie jestem półczłowiek,
Nieznośny, ciężkostrawny.

Ludu mój, wątpliwa opoko,
Jestem twoją kolką w oku,
Poglądową pokraką,
Zapałką twego strachu.
Ukryty w gmachu,
Wyglądasz przez okno,
Czy nie czaję się z pochodnią,
Gdy chodzę po twym dachu.

Ludu mój, bezpieczny w przekonaniach,
Nie znosisz mnie bardzo
I plączesz się w zeznaniach,
Gdy mówię tak tak, nie nie.
Wijesz się sycząc pogardą,
Kiedy ruszam twe sumienie.
Wolisz maskować abstrakcją,
To, co jest zwykłą prawdą.

Ludu mój, aniele upadły,
Stadko baranków bezwładnych,
Szukający łatwych prądów
Wrzece marności stadnej.
Nawet teraz gdy to czytasz,
Myślisz: On lewica? Prawica?
Nie wysilaj myśli zanadto.
Odszukaj swoje słuszne stadko,
Usta kłamliwe tuszuj pomadką.

Ludu mój, łypiący z okien,
Kiedy przechodzę pod twym okiem,
Ciekawskim czy zdradzę siebie.
Dla Twych źrenic nie mam tajemnic,
Dla Twych uszu jestem sumieniem.
I krążę tak co dnia pod twym okiem.
Ja będę zawsze Twym przekleństwem,
Ty będziesz szkaradą i motłochem.

Komentarze (13)

    • kasia b
    • 29 listopada 2015, 18:05:52

    Szarpie cię.

  • Wynika z tego wiersza jeden wniosek:
    Taki ten lud twój jak ty jego sumienie

  • Ludzie, człowiek się liczą jako podmioty, jako wartości moralne. Lud to bestia, pożeracz dusz, ideowy stwór. Lud żąda, zmienia się w motłoch, jest narzędziem w rękach opętańców. Jest ofiarą wieczną i krwiożerczą, nigdy dość nakarmioną. Zawsze czeka na rewolucję, by utaplać się we krwi własnej pożerając swój własny ogon. Nic z ludem, nic dla ludu.
    Dla ludzi, z ludźmi. Dla człowieka i z człowiekiem. Bestia ma na imię Lud.

  • Tego mi nie musisz tłumaczyć, powiem więcej jestem przeciwny używaniu pojęcia lud. Nie ma czegoś takiego. Jest społeczeństwo, tłum. Lud to pojęcie komunistyczne (Marks Engels), zaporzyczone od starożytnego Rzymu gdzie ludem zwano motłoch, w odróżnieniu od obywateli. Zapożyczono go od Greków, gdzie pierwotnie demos/dimos nie znaczyło nawet lud ale społeczność. Komuniści chcięli wyodrębnić w ten sposób ze społeczeństwa masy pracujące. Dziś to pojęcie to anachronizm. Nie ma reprezentantów ludu, są reprezentanci wyborców, nie ma ludu jest społeczeństwo. Anachronizm pokutuje jako lud ludowośc w stosunku do społeczności wiejskich, co także jest nieprawidłowością, bo dziś na wsi tyle ludowości co folkloru.
    Teraz o wierszu
    Piszesz "Ludu mój" co wcale nie jest prawdą. Nie identyfikujesz się z nim i on nie jest Twój. Wręcz przeciwnie. Gardzisz tłumem motłochem i przypisujesz mu najgorsze cechy. Odcinasz się od niego. Wyraźnie dzielisz w ostatnim wersie na Ty (lud) i Ja jako podmiot liryczny. Zatem "ludu mój" to stwierdzenie na wyrost.
    Sumieniem tego motłochu też nie będziesz bo on nie ma sumienia. Ty jesteś wrogiem ludu (nomen omen) tak jak lud jest wrogiem Twoim (człowieka jednostki). Można być sumieniem narodu bo naród to coś sprecyzowanego, jakaś wspólnota określona i trwała, ale sumieniem motłochu? Nie da sie bo motłoch nie ma żadnych cech po za bydlęcą głupotą i brakiem sumienia właśnie.
    Ja również uważam że ważna jest jednostka i jej prawa - oczywiście w ujęciu globalnym socjologicznym społecznym czy jak tam to zwał. Lud dla mnie nie istnieje, a motłoch to byt zbyt tymczasowy żebym sobie nim głowę zaprzątał.
    Lud czy motłoch stoi teraz u wrót Europy?

  • Pewnie, że nie jest mój. "Ludu mój" to ironia. Tak na serio to sobie mógł pisać Lenin. Słowa "lud" używam właśnie w sensie "mas". Uważam bowiem (to oczywiście mój subiektywny pogląd), że nadal panuje w tym kraju mentalność "ludu". Dlatego podmiot liryczny odcina się od ludu (po części ja), od jego mentalności. Lud może sumienia nie ma, ale coś na kształt sumienia ma - rodzaj drażliwości. Podmiot liryczny jest zatem kimś kto drażni.
    I tu racja, nie oddzielam ludu od motłochu, nadając wyraz emocjonalności negatywnej.
    Kto stoi u wrót Europy? Nie wiem. Nie jest to moim zdaniem lud, bo lud ktoś musi ideowo zagarnąć i zdefiniować jako swój lud (nawet jaki wrogi lud), a z tego co wiadomo tych nadciągających rzesz nikt nie chce definiować. Po prostu mówi się o uchodźcach.

  • Lud kocha dożynki i zemstę - etap pierwszy ludu. Drugi to przemiana w motłoch miłujący się w okrzykach i samosądach. Imię jego ELEKTORAT
    :-D

  • Bogusławie Uścinski, dziękuję za uświadomienie mnie, że jestem wrogiem ludu. Szukałem jakiegoś dobrego określenia i to określenie pasuje. Jestem wrogiem ludu.

  • Podobnie jak ja.

  • Ależ co ja widzę... Tomasz Sakiewicz też się nazwał wrogiem ludu. Niewiele mam z nim wspólnego. Straszny buc z tego co widzę. Strasznie kłamie, w dodatku ideowo. Niczym się nie różni od swoich oponentów polityczno-ideowych. Będę musiał się nazwać wrogiem wszystkich jebniętych skurwieli.

  • Uważaj zatem żeby nie stać sie wrogiem samego siebie. Jebniety skurwiel to takie subiektywne stwierdzenie.

  • Jak wszystcy to wszyscy. Mogłem załapać wirusa, skoro tylu chorych chujków szaleje bez konsekwencji i oporów ze strony innych ludzi. Na domiar złego mają poklask u wielu utwierdzeni w przekonaniu, że mogą się bardziej podkręcić, że wolno kłamać i szczuć, że wolno im bazować na zawiedzionych uczuciach i ignorancji, aby torować sobie drogę do władzy.

  • Byłbyś w porządku gdybys wymienił chujków z lewa i z prawa. Inaczej pokazujesz że nie dajesz się złapać tylko na jedno kłamstwo. Tym samym chodzisz na pasku kłamców i manipulatorów z drugiej strony.

  • Gdzie jest napisane, ze chodzi tylko o jakąś jedną stronę? Nie dzielę ludzi na prawicę i lewicę tylko na złych i dobrych.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się