Urojony bóg

Autor: Ludwig van Goth, Gatunek: Poezja, Dodano: 13 kwietnia 2013, 21:06:30

Bywam nadwrażliwy, jednocześnie metodyczny
jak przykład historyczny Wielkiego Higienisty.
Zupełnie Nowy Świat staje się oczywisty -
oczyszczam słabe myśli z elementów nieczystych.

Wszystko co totalne jest najbardziej mnie godne,
odrzucam mdłą poezję spuszczaną bezpłodnie.
Niosę  dla niej  zimno, stal, pustkę i ciemność,
choć kroczy za mną ogień, co ma moc piekielną.

Nie zrywam rajskich jabłek, spalam całą jabłoń.
Szatan mówi do mnie: "Synu, pod trzy szóstki zadzwoń!
Na pewno ci pomogę, na pewno ci podpowiem,
choćby nawet tylko to, że ty też jesteś bogiem."

"To nie ja byłam Ewą, to nie ja skradłam niebo..." -
ktoś się głupio tłumaczy, ja nabieram więcej gniewu.
Już nie skradam się pod drzewem jak byle jaki Adam,
rozpierdalam całe Eden jak prawdziwy szatan.

Myśl, która w płucach powietrze miesza z duszą
czytana pali w oczy, mówiona  rani w uszy.
Tkwi  we mnie Nadczłowiek, mogę zabijać słowem,
głupotą mężczyzn gardzić i naiwnością kobiet.

Potencjałem twórczym wypalam ścieżkę gładko.
Ta podróż w ogniu czasu nazwana upadkiem,
spopieli mnie szybko gdy podkręcę w sobie ogień.
Zostanie złudzenie, że przez chwilę byłem bogiem.

Komentarze (6)

  • kiedyś by Franek Kimono... coś w ten deseń:)

  • elo.

    • N. F.
    • 13 kwietnia 2013, 22:02:40

    Niezłe flow, ale punche takie sobie.



  • Bardzo mi się podoba produkcja niesamowitych tekstów w skali poetyckiej frazy z ręką w murze ceglanym o nieskończonej masie pierwotnej w skali postępu kolejnych wymiarów bez zamknięcia. Jestem notorycznym zwolennikiem zdarzeń i zjawisk zaskakujących. Być może pozostało mi z dzieciństwa jako nawyk i odruchowo zawsze sięgam w płomienne miejsca wizualnie rozkraczone żarem bez końca.
    Dreszcz mnie pobudza, czuję go wszędzie kiedy zmieniam bez żenady każde co zechcę i w co zechcę, jak ci równolegli do czystej mocy. Rozrywam w strzępy i kleję krwią stygnącą z szafotów stopnie pod pęd zmienności i poczucia wiecznej świeżości chwały. Chwały dla chwały, dla energii co czyni pęd w przeciwieństwie do martwej statyki.

    Rozcinam ciało bryzgając krwią bezbarwną, a ona płaszczem wieczności niczego nie otula jeno jest, jak szkło widziane w masie od masy.
    Jest żywioł w podstawie i pęd aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...

  • Zamczysko Pan zbudował, stylowo się czuje ten most. Plazma ponad bramą być musi, jak kiedyś.

  • Wszystko co totalne jest najbardziej mnie godne,
    odrzucam mdłą poezję spuszczaną bezpłodnie.
    Niosę dla niej zimno, stal, pustkę i ciemność,
    choć kroczy za mną ogień, co ma moc piekielną.

    Ta strofa najbardziej mi się podoba. Szkoda, że całość nie jest utrzymana w tym tonie. Szkoda, że kończy się jak kończy, ale cóż. Zamysł, to zamysł, a ja mogę sobie tylko pokaprysić.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się